Jesienie rok za rokiem idą, gwiazdy jak deszcze szyby tną.
Zielone łanie na polanie, u okien huczy serca bąk.
Ref. Bo już kolebią aniołowie imię – jak złote imię gwiazd,
próchnieje pod stopami czas, zostaje wieniec chmur na głowie.
Bo już kolebią aniołowie na niewidzialnych dłoni śnie
proste jak sosna, czyste dnie rosnące w ptasim słowie.
Liście opadły, wrócą liście i modlitewne łuki gór,
przeminą ludzie w nienawiści, zostanie trzepot ptasich piór.
Ref. Bo już kolebią aniołowie imię – jak złote imię gwiazd,
próchnieje pod stopami czas, zostaje wieniec chmur na głowie.
Bo już kolebią aniołowie na niewidzialnych dłoni śnie
proste jak sosna, czyste dnie rosnące w ptasim słowie.