Archiwum miesiąca: marzec 2016

Kominiarz

1 0
Read Time:59 Second

– Panie kominiarz, cóż pan wyczyniasz
Po coś pan wszedł na dach? –
A on tylko westchnął i wcale nie przez nią
Nie dla dziewczyny to słówko: ach…

Ref. Wzdycham, bo strasznie mi szkoda księżyca
Że nikt już na niego nie patrzy
Że nie zachwyca, tak jak zachwycał
Wybrzydzać nauczył się każdy
I nikt już nie widzi, że księżyc to kółko wycięte ze złota
A wyście, biedni, i fanty przejedli – chamstwo i zwykła hołota!

– Panie kominiarz, znów pan zaczynasz
To już doprawdy jest grzech!
Złaź pan z powrotem i skończ tę robotę –
A on tylko splunął i westchnął: ech…

       Wzdycham…

– Panie kominiarz, po kiego grzyba
Wzdychałeś… – a jego nie ma!
Dlaczego nie ma? Została drabina
Na księżyc cholernik wlazł!
Brzucha wciągnął, usiadł jak pan
I nie wzdychając już wcale
Zadyndał sobie nogami
– Bo ja w księżycu się zakochałem! – krzyknął –
A na was to dyndam, obwiesie! –
I dyndać zaczął, dynda do dzisiaj
Dynda, ile wlezie…

Dyndam, bo strasznie mi szkoda księżyca
Że nikt już na niego nie patrzy
Że nie zachwyca, tak jak zachwycał
Wybrzydzać nauczył się każdy
I nikt już nie widzi, że księżyc to kółko wycięte ze złota
A wyście, biedni, i fanty przejedli – chamstwo i zwykła hołota!

Chcę

1 0
Read Time:31 Second

Dziś tak trudno wzbić się ponad szary dzień
Spojrzeć z obłoków na ten świat
Różowe okulary zagubiły się,  oczu znika blask
Marzenia tracą kształt

Ref. Chcę biec do ludzi
Którzy wiedzą, jak dziś jeszcze można trwać
Chcę mocno wierzyć
W to, że jeszcze z głębi siebie mogę coś dać

Trochę nam smutniej, zima zawróciła znów
Zamiast pierwiosnków pada śnieg
Czekamy na wiosnę, może coś nam spełni się
Pośród życia trosk znajdziemy własny los

Ref. Chcę biec…

Trzeba zatrzymać się na chwilkę w morzu spraw
Popatrzeć z bliska w czyjąś twarz
Odnaleźć ludzi, którzy myślą tak jak ja
Przeczekać pośród nich, aż nadejdzie lepszy czas<

Piosenka wiosenna

1 0
Read Time:39 Second

Zagram dla Ciebie na każdej gitarze świata
Na ulic fletach, na nitkach babiego lata
Wyśpiewam jak potrafię, księżyc na rozstajach
I wrześnie, i stycznie, i maje
I zagubiona dźwięki na płótnach Flaminca
I słońce wędrujące w promieniach ścieżynką

Graj nam, graj pieśni skrzydlata
Wiosna taniec nasz niesie po łąkach
Zatańczymy się w sobie do lata
Zatańczymy się w sobie bez końca
A blask, co oświetla me ręce, gdy piszę
Nabrzmiał potrzebą rozerwania ciszy
Przez okno wyciekł pełno go i teraz chmara wronia
I dziobi się w dziobów końcach, a w ogonach ogoni
A pieśnie moja to milknie, to wraca
I nie wiem, co bym zrobił, gdybym ją utracił
Graj nam,  graj pieśni skrzydlata
Wiosna taniec nasz niesie po łąkach
Zatańczymy się w sobie do lata
Zatańczymy się w sobie bez końca

Baraki

0 0
Read Time:42 Second

Postawcie nam barak, chłopaki
Posadźcie w ogródku dwa maki
Niech łąką popłyną jak wino
Gdy się tutaj wpadnie z dziewczyną

Dziewczyna ma włosy do ziemi
I oczy koloru jesieni
I strasznie pasują jej maki
Postawcie nam barak, chłopaki

U was jest kiepsko i brakło wam złotej dachówki
Pan magazynier zamknął wam usta na kłódki
I tylko wiecha jeszcze się do was uśmiecha
Chcecie z tą wiechą chyba do nieba dojechać

Postawcie nam barak, chłopaki
Posadźcie w ogródku dwa maki
Niech łąką popłyną jak wino
Gdy się tutaj zjawisz z dziewczyną

Lecz kwiaty podlejcie czasami
Nim spadnie tu deszcz nad deszczami
I spłucze wam premie i plany
I krzykną chłopaki: O rany!…

U nas jest kiepsko i brakło nam złotej dachówki
Pan magazynier zamknął nam usta na kłódki
I tylko wiecha jeszcze się do nas uśmiecha
Chcemy z tą wiechą chyba do nieba dojechać

Indiańskie lato

0 0
Read Time:47 Second

Świat się deszczem rozpłakał na dobre
Kapie z dachu, kapie z drzewa, kapie z nieba
Rozmazało się, zamgliło południe
Na kantatę w pastelowych odcieniach

A naprzeciw oniemiały październik
Czerwienieje i blednie na przemian
Zbiera myśli na bocznej uliczce
Szuka listu zmiętego po kieszeniach

Ref. Proszę , przyjdź, tyle dni
Już na ciebie czekam z tą herbatą
Tą herbatą, co nazywa się
Co nazywa się „Indiańskie lato”
Proszę, przyjdź, łykam łzy
Łykam i przepijam je herbatą
Tą herbatą…

Chłód za oknem zwarzył dzikie wino
I już nie wiem, co by było, gdyby
Strząsam kropel minuty i czekam
Z przyklejonym nosem do szyby

Ref. Proszę, przyjdź, bo świat mi
Na wskroś przesiąkł tobą i herbatą
Tą herbatą, co nazywa się
Co nazywa się „Indiańskie lato”
Tylko przyjdź, biegnę do drzwi
W całym domu pachnie już herbatą
Tą herbatą…
Please come, I run to the door
W całym home pachnie już tea
Tą tea, co name się
Co name się „Indian summer”

Zabawki

0 0
Read Time:49 Second

Psy już szczekają na dobranoc
Pora nam wracać do siebie
Dziś na długo nie zostanę
Bo coraz mokrzej jest na niebie

I tak się za chwilę spotkamy
Gdzieś we śnie, każde w swoim łóżku
Szkoda tylko, że to co mnie czeka
Nie twoją dłonią, lecz moją jest poduszką
Ref. Każde z nas ma inne zabawki

Które płaczą, kiedy je zostawić
A że nie pasują do tej samej szafki
Trzeba się swoimi tylko bawić

A to był nasz ostatni wieczór
Ty musisz komuś opowiedzieć bajkę
Ja na szczęście nic nie muszę
Tylko poczuć przed zaśnięciem dobrą fajkę

Taki już piękny jest świat
Że nie wszystko się daje ze sobą połączyć
Nocna taksówka nie bardzo pasuje
Do konia pędzącego po łące

Ref. Każde z nas ma inne zabawki…

I na pewno nie tak łatwo pozbędę się nocy
Rozpalonych kroków wokół twoich sennych rzęs
Zepsutymi zabawkami ostrzelam cię z procy
Za daleko będę by zobaczyć w oczach ślady łez

Ref. Każde z nas ma inne zabawki…

Sweter

0 0
Read Time:30 Second

1.Nad miastem od tygodnia
Ponura nieba czapka
I letnie dni spadają
Jak z drzew zielone jabłka

Nie było cię na moście
Na rynku i nad rzeką
Znów kuje słoną kroplą
Twarz Twoja pod powieką

Ref. Uwierzę w każdą bzdurę, przepędzę każdą chmurę
Z Twoim swetrem w ramionach będę spać
Rozświetli całą ziemię ten blask, co we mnie drzemie
Bo przy tobie na wszystko mnie stać

2.Jestem jak walizka
Zamknięta i milcząca
Na świata parapecie
Gazeta sprzed miesiąca

W wilgotnym traw szeleście
Gdzieś na podmiejskiej łące
Poczekam na twój uśmiech
Jak czeka się na słońce

Ref. Uwierzę w każdą bzdurę…

Skrawek

0 0
Read Time:28 Second

1. Wiatr już z sosen wywiał na dobre
Szepty lasu spękane jak kora
I najmniejsze zmarszczki wygładził
Na stroskanej twarzy jeziora
Gwiazdozbiory cudnie roziskrzone
Tatarakiem pachnie i nadzieją
Dzisiaj miłość będziemy wyznawać
Pod rozpiętą jak żagiel Kasjopeją

Ref. Wystarczy że jesteś blisko
Że czujesz jak ja to wszystko
Jak noc otula nas niebem
Gwiazdami karmiąc jak chlebem
Ten ziemi skrawek maleńki
Zna wszystkie nasze piosenki
A miłość każda pamięta
Krzak każdy trzcina i mięta

2. Noc za chwilę odejdzie za las
Zagarniając gwiazdy do sieci
Pod spłowiałym starym namiotem
Zasypiamy szczęśliwi jak dzieci

Pod parasolem

0 0
Read Time:26 Second

Pod parasolem z rudej trawy
Siadam i mieszkam w jesieni.
I wiele mam u głogów sławy,
W procesji gór się niosą śpiewy.
Błogosław wędrowca totemie,
Ja wierzę w twe kudły płowe.
Daj wielki wóz na ziemię,
I głogów kołdry czerwone.

Ref.
Ja wierzę w twe gesty gwałtowne
I w leśny wizerunek twarzy
I że te jesiony przy drodze
To szereg świętych się jarzy.

Na Makowicy sam mrok widnieje,
Ze sforą rudych miesięcy.
W dymach nikomu nieznana,
Pisze się pieśń włóczęgi.

Ref.
Ja wierzę w twe gesty gwałtowne…

Piosenka dla powracających

0 0
Read Time:36 Second

1. Gdy w gardle staje wczorajsza łza
Gdy się udaje więcej niż ma
Wtedy warto przemierzyć świat
Znaleźć samego siebie sprzed lat

Gdy się myśli plączą po bezdrożach
W noce ciemne bez gwiazd i bez snu
I naprawdę dłużej nie da się wytrzymać
To się pakuj i przyjeżdżaj tu

Ref. Trzeba wrócić
Dotknąć wspomnień gołą ręką
Trzeba wrócić
Dać się uwieść letnim burzom i piosenkom
Pora wracać póki wzrusza jeszcze
Stary las głaskany ciepłym deszczem

2. Jak psa w wieczór w ucho podrapać
Wiersz urodzić jasny i cichy
Stać i wdychać zapach piołunu
Przy zwalonej chatce Marychy

Pod pogańskim słońcem wygrzać serce
Mgły podziwiać i przejrzystość nieb
I wystawiać na podmuchy wiatru
Pełen marzeń o jutrze siwy łeb

Ref. Trzeba wrócić…