Świat się deszczem rozpłakał na dobre
Kapie z dachu, kapie z drzewa, kapie z nieba
Rozmazało się, zamgliło południe
Na kantatę w pastelowych odcieniach
A naprzeciw oniemiały październik
Czerwienieje i blednie na przemian
Zbiera myśli na bocznej uliczce
Szuka listu zmiętego po kieszeniach
Ref. Proszę , przyjdź, tyle dni
Już na ciebie czekam z tą herbatą
Tą herbatą, co nazywa się
Co nazywa się „Indiańskie lato”
Proszę, przyjdź, łykam łzy
Łykam i przepijam je herbatą
Tą herbatą…
Chłód za oknem zwarzył dzikie wino
I już nie wiem, co by było, gdyby
Strząsam kropel minuty i czekam
Z przyklejonym nosem do szyby
Ref. Proszę, przyjdź, bo świat mi
Na wskroś przesiąkł tobą i herbatą
Tą herbatą, co nazywa się
Co nazywa się „Indiańskie lato”
Tylko przyjdź, biegnę do drzwi
W całym domu pachnie już herbatą
Tą herbatą…
Please come, I run to the door
W całym home pachnie już tea
Tą tea, co name się
Co name się „Indian summer”